Babskie dno

Droga Kobieto! Jeżeli nie masz czasoochoty czytać o mojej historii, a chcesz poznać fakty dotyczące babskiego dna to przejdź od razu tutaj. Mam jednak nadzieję, że wrócisz i przeczytasz całość 😉

Drogi Mężczyzno! Ten wpis dotyka kobiecego tabu, tego czego wiele z nas się wstydzi i co ukrywa. Mój mąż prosił abym Cię uprzedziła, że poruszane poniżej tematy nie są sexi. Czytasz dalej na własną odpowiedzialność 🙂

Nigdy nie byłam ani fit ani sporty 🙂 Chciałam być, oczywiście, że chciałam, bo która dziewczyna zmagająca się z boczkami, udeczkami, nadwagą czy otyłością by nie chciała. Całe życie miałam sportowe zrywy. Tu trochę tańca, czasem basen, nieco biegania, na trochę dłużej Chodakowska, potem Mel B, Jillian Michaels czy tam inny Fitness Blender. Dieta? Wiadomo, to podstawa. Kwaśniewskiego, Dukana, Dąbrowskiej, doskonale wszystkim znane MŻ. Też takie po 1300kcal albo i 900kcal, przy których w głowie Ci się kręci i masz drgawki, ale to dobrze, organizm zaraz spali cały tłuszcz i będzie spokój. Oby tylko były efekty widoczne na wadze i to jak najszybciej, żeby mieć tę męczarnię z głowy. Efekty były raz mniejsze, raz większe, ale zawsze na krótko. A potem znane i znienawidzone przez tak wiele z nas “jojo” wpadało w odwiedziny i nie tylko niszczyło to co udało się osiągnąć, ale jeszcze przyprowadzało dodatkowe kilogramy. I tak w kółeczko. No trudno, znowu się nie udało ale przynajmniej próbowałam. Nie pomogło mi to, ale też nie zaszkodziło, prawda?

Są sprawy o których kobiety nie mówią głośno. Czasami porozmawiają o nich z najbliższą przyjaciółką, ale to nie jest sexi ani cool, więc lepiej jest ignorować i udawać, że ich nie ma dopóki jesteśmy w stanie z nimi żyć. Bo w świecie bycia fit, pięknych makijaży i ładnych ubrań, kobiet sukcesu, no i cukierkowego macierzyństwa nie ma za bardzo miejsca na słabości i niedoskonałości.
Gdy słyszałam w radiu reklamę o wysiłkowym nietrzymaniu moczu zaraz po kremie na hemoroidy, a przed suchością pochwy czułam zażenowanie. Co za blok reklamowy, kto wymyśla takie zestawienia?! Dobrze, że przez wiele lat jeszcze mnie to nie będzie dotyczyło…

Zostałam mamą. Poród okazał się nie być taki straszny jak się obawiałam. Na wizycie u ginekologa po połogu wszystko ok. Bałam się pierwszego sexu po, bo gdzieś tam obiło mi się o uszy, że albo mnie może boleć, albo T może się czuć jak w studni, jednak żadnego z tych kłopotów nie ma, więc uf. Jest jakoś 10 tygodni po porodzie. Mamy problemy jedzeniowe z maluchem ale widać już światełko w tunelu, mam wsparcie mamy i męża, do tego jego siostra przyjechała do nas na weekend, więc pozajmuje się trochę młodym. Wszystko powoli się układa. Idę do toalety i czuję, że coś jest nie tak. Ekhm. Coś ze mnie wystaje. Panika mnie ogarnia. Wychodzę, T na mnie patrzy i widząc moją minę z przerażeniem pyta, co się stało. No i co mam mu odpowiedzieć? Mówię pierwsze, co przychodzi mi do głowy: chyba macica mi wypada. CO?! Ale jak macica, jak wypada, przecież wszystko było dobrze. Szybko rejestruję się do ginekologa, byleby teraz, zaraz. Jest cudem wolny termin na już. Jadę. Zestresowana jestem potwornie. Doktor jest bardzo miły, opanowany, fajny lekarz. Bada mnie, siadamy, wyciąga karteczkę i zaczyna mi rysować na niej dno miednicy. Że co? Jakie dno? Co to w ogóle jest?! Okazało się, że moja wiotkość stawów, która dotąd była umiejętnością robienia szpagatów i szybki poród (którego większość koleżanek mi zazdrościła) oraz ogólny styl życia sprawiły, że mam osłabione dno miednicy. To co wystawało to nie była macica (uf!), ale muszę udać się do fizjoterapeutki uroginekologicznej (do kogo?!). Zapisuję sobie nazwę na karteczce, zaraz obok rysunku mego babskiego dna. Dostaję wskazówki: nie dźwigać więcej niż dziecko; jeść dużo błonnika, żeby nie było zaparć; nie przesiadywać na kibelku dłużej niż to niezbędne (i gdzie ja teraz będę odpoczywać?); schudnąć, bo dodatkowe kilogramy nie pomagają. Myślę sobie SUPER! Kolejny doktor, który się czepia kilogramów. To nie jest to co kobieta po porodzie, której ciążowe kilogramy same nie znikają (jak to miało przecież być) chce usłyszeć. No ale nic, przynajmniej nie wypada mi macica, to już coś.

Siedzę przed gabinetem i przebieram nogami. Mam nadzieję, że trafię na dobrą specjalistkę, co prawda jest z polecenia, ale co to w ogóle jest za wymysł fizjoterapeuta uroginekologiczny. Przecież do ginekologa chodzę regularnie i mój doktor zauważyłby, gdyby było coś nie tak. Poza tym, to brzmi jak ktoś dla starszych pań, a nie dla młodych matek. No nic. Przychodzi. Uśmiechnięta, to dobrze zapowiada, wygląda na miłą i przyjemną. Trafiam w ręce Pani dr n. zdr. Magdaleny Ptak. Kobiety, która nie tylko zna się na rzeczy, ale jest przemiłą i bardzo ciepłą osobą. Chociaż wywiad i badanie dotyczy sfer intymnych, to tworzy atmosferę w której czuję się komfortowo i nie mam problemu ze szczerością (więcej o pierwszej wizycie przeczytasz tutaj). Wychodzę z głową pełną nowych informacji i lekko przerażona…zawsze uważałam się za kobietę nowoczesną i świadomą. Okazało się jednak, że o bardzo ważnym aspekcie kobiecości nie miałam zielonego pojęcia.

Nie będę Wam tu już opisywała dokładnie, co Pani Magda u mnie zdiagnozowała, bo myślę, że nie jest Wam to potrzebne, ale chcę Wam napisać co może wynikać z problemów z dnem miednicy i przedstawić kilka ważnych faktów go dotyczących, o których się nie mówi, o których nie wiedziałam, a które mogą Wam pomóc uniknąć kłopotów, z którymi ja teraz się mierzę.

Problemy kobiece (nie moje 😉 ogólne) związane z MDM (mięśniami dna miednicy) to min.:

  • bóle podczas menstruacji,
  • ból podczas stosunku,
  • bóle kręgosłupa, bardzo często są przyczyną problemów i odwrotnie,
  • ogólnie bóle w okolicy krocza (warg sromowych, wejścia do pochwy),
  • bóle kości ogonowej,
  • wysiłkowe nietrzymanie moczu: 1 stopnia (problemy ogólne z utrzymaniem moczu, np podczas śmiechu, kaszlu czy kichania), 2 (podczas biegania, kucnięcia, chodzenia po schodach, energicznego chodzenia w szpilkach) i 3 (podczas zmiany pozycji na leżąco lub wstawania z krzesła),
  • parcie bez nietrzymania tzw. naglące (muszę natychmiast do toalety i albo zatrzymam ten mocz na miejscu – to pęcherz nadreaktywny suchy, albo nie zatrzymam i popuszczę – to jest mokry),
  • zaparcia to też może być problem MDM,
  • obniżenie narządów wewnętrznych, czyli przedniej ściany pochwy (ściana cewki moczowej), tylnej ściany pochwy (ściany odbytu) oraz macicy,
  • wypadanie przedniej i/lub tylnej ściany pochwy oraz macicy,
  • uczucie ciągłego wypełnienia pęcherza i brak możliwości całkowitego jego opróżnienia,
  • problemy z wypróżnianiem, brak możliwości uzyskania uczucia całkowitego wypróżnienia,
  • przy obniżeniu MDM ciągłe uczucie “ciała obcego”, jakiegoś wypełnienia w pochwie, ogólne uczucie ciężkości, dyskomfortu, ciągnięcia, opadania w pochwie.

Niefajnie, prawda? Ja byłam przekonana, że takie rzeczy dzieją się kobietom po menopauzie, albo takim co ginekologa nie widziały nigdy lub tylko podczas ciąż, no może też tym, które urodziły troje czy pięcioro dzieci, ale żeby przed porodem, albo już po pierwszym porodzie mogły dziać się TAKIE rzeczy NIGDY bym nie powiedziała. A jednak to są problemy, które dotyczą olbrzymiej grupy kobiet. I wcale nie tych otyłych, niezadbanych czy wieloródek ale również młodych dziewczyn, które intensywnie ćwiczą i ich dno miednicy nie odpoczywa czy kobiet z anoreksją. Wiele z nas, które ma problemy po prostu to ukrywa, bo to są rzeczy, które łatwo ukryć. Nie zauważy się ich gołym okiem a jak dobrze ściemniamy to i partner ich nie zauważy. Pytanie brzmi tylko dlaczego to ukrywać i po co?

Teraz 11 faktów dotyczących MDM:

  1. Dno miednicy u kobiet i mężczyzn jest inaczej zbudowane, dlatego na niektóre typy aktywności i codziennych czynności, kobiety powinny szczególnie uważać, np. na dźwiganie siatek z zakupami 😊.
  2. Jeżeli jesteś fit i sporty (Ty szczęściaro 😉 ), to nie znaczy, że Twoje dno miednicy też takie jest i że nie jest narażone na kłopoty. Bieganie po twardym, skakanie na trampolinach, duża ilość podskoków i brzuszków podczas zajęć fitness, ogólnie sporty, podczas których wytwarzane jest duże podciśnienie w jamie brzusznej i takie gdzie mocno nami trzęsie mogą (oczywiście nie muszą, ale mogą) prowadzić do jego urazów i problemów z nim w przyszłości.
  3. Jeżeli masz nadwagę albo otyłość i chcesz zacząć ćwiczyć żeby schudnąć, uważaj na sporty wymienione powyżej, szczególnie jeżeli zabierasz się do nich bez przygotowania, bez świadomości swojego ciała, właściwej jego postawy. Możesz sobie narobić problemów. Niestety ale tu jestem pewna, że moje bieganie, ćwiczenia z trenerkami znanymi z płyt i inne aktywności tego typu, nie tylko nie pomogły mi na stałe schudnąć, ale też mogły bardzo zaszkodzić moim MDM, które przez nadwagę i jeszcze wiotkość stawów miały i tak cięższą pracę do wykonania niż standardowo.
  4. Twój ginekolog może się na mięśniach dna miednicy nie znać, bo to nie jest jego specjalizacja. Często można od ginekologów usłyszeć, że raz dwa i po sprawie – tu plastyka, tam taśmy i będzie po problemie. To jednak NIE JEST do końca prawda. Każda operacja tego typu jest tymczasowa jeżeli nie zmienisz higieny życia codziennego. Zamiast więc iść pod nóż rozsądniej jest zadbać o to dno i je wyćwiczyć. Operacja to powinna być ostateczność, a fizjoterapia na początek to postępowanie stosowane w całym cywilizowanym świecie.
  5. Poród poprzez cesarskie cięcie, w większości przypadków, nie uchroni Cię przed problemami z MDM.
  6. Poród siłami natury nie musi oznaczać, że skończysz z problemami. Dobrze przeprowadzony poród siłami natury wręcz je chroni! Jeżeli masz możliwość poczytaj o porodzie w pozycjach fizjologicznych (na stojąco, na kolanach, na stołeczku), gdy grawitacja pomaga przyjść dziecku na świat MDM mają łatwiejszą robotę do wykonania i to dobrze wpływa na nie, na Ciebie i na dziecko.
  7. Fizjoterapia powinna być stosowana w ciąży, aby dobrze przygotować się do porodu (również MDM) a potem, tak naprawdę, powinno stosować się aktywizację MDM od razu po porodzie (na oddziale).
  8. Jeżeli odczuwasz dyskomfort albo któryś z problemów opisanych powyżej to nie znaczy, że już masz przechlapane. Udaj się do fizjoterapeuty uroginekologicznego i zacznij ćwiczyć mięśnie dna miednicy. Jest wiele kobiet, które dzięki ćwiczeniom poradziły sobie z naprawdę dużymi problemami i uniknęły operacji. Poprawiły swoją jakość życia!
  9. Jeżeli jesteś po porodzie a masz problem z nietrzymaniem moczu to NIE jest to normalne. W połogu takie epizody mogą się zdarzać jak się MDM nie ćwiczyło, ale po nim już nie powinny. Udaj się do fizjoterapeuty uroginekologicznego.
  10. Jeżeli słyszałaś gdzieś, że po porodzie/porodach jest już za późno, żeby wzmocnić MDM to jest to po prostu kłamstwo. Idź do urofizjo, ona może Ci pomóc.
  11. Jeżeli rodziłaś dzieci 5, 10, 15, 20 a może i więcej lat temu i masz problemy z którąś z tych dolegliwości, to dla Ciebie też nie jest za późno. Wiesz co teraz napiszę – idź do specjalisty.

Jeżeli, więc masz problemy z MDM, bez względu na to ile masz lat, czy rodziłaś przez cc, czy sn. Bez różnicy czy jesteś gruba, chuda, wysoka, niska, wysportowana czy nie, to wiedz, że NIE JESTEŚ SAMA i jeszcze nie wszystko stracone. Serio. Jakość Twojego życia może się poprawić. Fakt, będzie to wymagało trochę pracy. Ale czy pozbycie się tych problemów nie jest tego warte?

Jeżeli nie masz żadnych problemów z MDM to super! Warto, żebyś zaczęła ćwiczyć swoje dno miednicy tak jak inne mięśnie. Może to Cię uchronić przed problemami w przyszłości. To trzeba też robić z głową, a wiele popularnych sposobów na ich wyćwiczenie nie jest do końca polecanych przez fizjoterapeutów.

Polecam Ci zapisać się do grupy na fb założonej przez fizjoterapeutkę Olgę Trybel FizjoBabki – dbamy o mięśnie kobiet. Tam Olga nagrała dla nas dużo filmików w których omawia MDM, to jak z nimi ćwiczyć, na co zwrócić uwagę bez względu na to, czy problemy już są, czy jeszcze ich nie ma. Naprawdę miłe i przyjazne miejsce, w którym bez skrępowania można pisać o swoich dolegliwościach, zapytać o urofizjo ze swojej okolicy itd.

Są strony, które prowadzone są przez fizjoterapeutki uroginekologiczne, możesz tam znaleźć dużo wiedzy:
FizjoLady Terapia Kobiet
MisjaMama
Trening dla mam

Jeżeli nie jesteś z na fb, to poniżej zamieszczam linki do rejestru, w których takich terapeutów możesz znaleźć:
Certyfikowani terapeuci profilaktyki uroginekologicznej
Wykaz certyfikowanych fizjoterapeutów 

Część merytoryczna wpisu była konsultowana z fizjoterapeutką uroginekologiczną Panią dr n. zdr. Magdaleną Ptak, której z głębi serca dziękuję za pomoc i za poświęcony czas!

Dzięki, że dotrwałaś do końca.
Daria

PS Będę bardzo wdzięczna, jeżeli udostępnisz ten wpis i podzielisz się nim z innymi kobietami. Marzy mi się, żeby coś zmienić w naszym babskim świecie, ale to będzie możliwe tylko i wyłącznie przy Twojej pomocy 🙂

PS2 Jeżeli jesteś mężczyzną i dotrwałeś do końca to szacun. Mam nadzieję, że tę wiedzę wykorzystasz, aby ją lepiej zrozumieć i bardziej świadomie ją wspierać.

PS3 Polub moją stronę na Facebooku Bałagan w mojej głowie 🙂

 

Jedna myśl na temat “Babskie dno

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s