Żywe diamenty

Czasami na naszej drodze, całkowicie niespodziewanie spotykamy wyjątkowe osoby. Takie, od których możemy się dużo nauczyć, które mogą pomóc nam się rozwinąć. Które oprócz tego, że są po prostu fajnymi i wartościowymi ludźmi, mogą wnieść do naszego życia coś, czego najprawdopodobniej nie wniesie nikt inny.

Kilka lat temu poznałam mojego jeszcze-wtedy-nie-męża, ale to nie o nim 😉 okazało się, że bliską przyjaciółką jego mamy i tak naprawdę jego „drugą mamą” jest Monika Szwaja (nie wiem, czy znasz to nazwisko, ale jeżeli nie, to bardzo serdecznie polecam Ci jej książki). Moja mama i babcia zaczytywały się w niej, więc wiedziałam, że pisze, ale jako absolwentka filologii polskiej miałam jakieś spaczone podejście, że książka powinna być po coś. Czytałam dużo, bo trzeba było na studiach, czytałam żeby się rozwinąć, żeby nauczyć się czegoś nowego. Nie czytałam dla relaksu, bo przez studia (o ironio) czytanie książek nie było dla mnie sposobem na relaks, więc nie znałam jej twórczości.
Mój jeszcze-wtedy-nie-mąż-a-nawet-nie-kandydat wiedząc, że jestem po filologii był pewny, że znajomość z Moniką sprawi mi przyjemność. Poznałyśmy się w 2013 roku i jej osoba mnie urzekła. Przemiła, ciepła, otwarta, światła, inteligentna, pozytywna kobieta, o niebywałym poczuciu humoru. Poznałam ją, zachwyciłam się…. i tyle. Mój nie-mąż-ale-już-chłopak nie raz mówił, żebyśmy do niej pojechali w odwiedziny, żebym sobie z nią porozmawiała o warsztacie, o pisaniu, bo wspominałam, że zawsze mnie do tego ciągnęło. Ale jak to w życiu bywa „nie było czasu”. Piszę w cudzysłowie, bo gdybym naprawdę chciała, to czas by się znalazł, ale zarządzanie czasem nigdy nie było moją mocną stroną, więc tego czasu nie było. Potem były przygotowania do ślubu, po ślubie to wiadomo, czas był głównie dla nas, a pół roku po nim Monika dość niespodziewanie odeszła.
Od tego dnia minęły prawie trzy lata. I dopiero niedawno, na urlopie na wsi, bez internetu i z marnym zasięgiem komórkowym, mając ograniczoną swobodę ruchów z powodu wielkiego brzucha zamieszkiwanego przez Malutkiego zaczęłam ją czytać. Ba, chłonąć! Pożerać oczami wręcz. I czytając kolejne strony “Anioła w kapeluszu” kręciłam głową z niedowierzania. Z niedowierzania jak wielką pisarkę miałam na wyciągnięcie ręki, ale nie było czasu, były inne priorytety. Potem wciągnęłam “Zapiski stanu poważnego”. Po powrocie do domu wzięłam się za “Matkę wszystkich lalek” i zaraz zacznę “Jestem nudziarą”. Tempo czytania oczywiście spadło, bo wiadomo, że to już nie urlop…ale im więcej czytam, tym bardziej tą swoją głową z bałaganem kręcę… Bo teraz… Teraz gdybym mogła pojechałabym do niej nawet autobusem (kilka tygodni przed porodem, w środku lata, spędzić w autobusach godzinę to dla mnie byłby wyczyn) i wturlała się pod górkę, na której mieszkała. Zasypała bym ją pytaniami, bo mam ich w głowie dziesiątki. Ale nie ma już takiej możliwości. Przegapiłam swoją szansę.

I zaczęłam się zastanawiać ile takich ludzi w życiu przegapiłam. Ile cennych osób nie doceniłam, bo nie miałam czasu, chociaż tak naprawdę go miałam, ale nie dla nich.

A w Twoim życiu? Czy przychodzi Ci na myśl ktoś taki?

Książki Moniki znajdziesz tutaj.

Polub moją stronę na Facebooku Bałagan w mojej głowie
Photo by Ben White on Unsplash

2 myśli na temat “Żywe diamenty

  1. Dzień dobry wieczór. Już dawno nie spotkałam nikogo od kogo mogłabym się czegoś nauczyć (poza sferą kulnarną).
    Owszem, w zamierzchłej przeszłości było parę osób, które wpłynęły na mój sposób postrzegania tej czy innej kwestii, ale nigdy nie był to człowiek pióra.
    A nad pisarstwo pani Moniki Szwai (z rodzimej literatury) przekładam twórczość dwóch pań: Beaty Pawlikowskiej. oraz Pauliny Młynarskiej, acz nie wszystkie jej poglądy podzielam.

    Polubienie

Odpowiedz na Mieszczka.com Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s