Jak dałam się oszukać „w internetach”

Nie planowałam pisać tekstu na ten temat, ale zmieniłam zdanie, gdy po zamieszczeniu ostrzeżenia na jednej z grup fb do których należę, odezwało się wiele głosów z podziękowaniem za te informacje. Skoro więc opisanie moich przygód może być pomocne i kogoś uchronić przed powtórzeniem moich błędów, to stwierdziłam, że warto.

Zacznę od tego, że uważam się za osobę ogarniętą „w internetach”. Jak dostaję wiadomość o spadku z innego kraju to wiem, że to oszustwo, nie klikam w nieznane linki, nie loguję się do niezabezpieczonych sieci, na obcych komputerach używam kart incognito, mam więcej niż jedno hasło w różnych kombinacjach do wszystkich stron, banków itd. A jednak, dałam się oszukać w internecie dwa razy i niestety na niemałe kwoty.

Świątecznych zakupów szał

Rodzina mojego męża ma całkiem inne zwyczaje świąteczne niż moja. Każdy robi listę prezentów, które chciałby dostać i pozostała część rodziny konsultuje się ze sobą kto co kupuje, albo na co ewentualnie się zrzuca. W moim domu świąteczne prezenty to były zawsze niespodzianki. I choć na początku ciężko było mi się przyzwyczaić do zwyczajów rodziny męża, to szczerze powiem, że dziś uważam to ich podejście za świetne i z radością oba zwyczaje ze sobą przeplatam. Rok temu mąż zrobił listę potencjalnych prezentów, na której już drugi rok z rzędu znalazły się słuchawki bezprzewodowe. Pogadałam z obiema rodzinami i doszliśmy do wniosku, że zrobimy zrzutkę i je kupimy, a niech ma i się cieszy 🙂 Pieniądze zbierałam oczywiście ja i byłam odpowiedzialna za znalezienie tych konkretnych, które kupimy. T jakieś tam typy podesłał razem z listą, ale co się o nich naczytałam to moje. Oczywiście jak już kupować to wiadomo, że nie ma co przepłacać, zaczęłam więc szukać najlepszej oferty cenowej. Najtańsze oferty z małych sklepów zawsze odrzucam, bo wiadomo, że zbyt niska cena to może być oszustwo. Znalazłam je w dobrej cenie w jednym z wiodących, ogólnopolskich sklepów i kupiłam. Był jeszcze listopad, termin realizacji do dwóch tygodni, więc powinny dojść na luzie. Niestety po 10 dniach sklep zadzwonił z informacją, że towaru jest mniej niż zamówień i moje się niestety nie łapie na realizację przed nowym rokiem i dostanę zwrot pieniędzy “bardzopaniąprzepraszamyblablabla”. Byłam zła, bo już grudzień, czasu coraz mniej ale nic przecież nie poradzę. Poczekałam na zwrot i znalazłam je w innym dużym sklepie internetowym. Termin realizacji kolejne dwa tygodnie…Byłam już nieco poddenerwowana, ale jeszcze powinnam zmieścić się w terminie. I tak oto 21 grudnia, czyli TRZY DNI przed kolacją wigilijną dzwoni do mnie przemiły przedstawiciel sklepu i mówi, że są braki towarowe na magazynie i kupa, dupa, słuchawki nie dojdą. Kolejna dostawa za ileś tam dni i mooooże przed końcem roku do mnie dojadą. Miałam podjąć decyzję, czy czekam, czy rezygnuję i wtedy oddadzą mi pieniądze. Zwrot miał być na koncie kolejnego dnia. Pomyślałam chwilę i zdecydowałam się na zwrot, bo nie chciałam nawet sobie wyobrażać jak T byłoby smutno, gdyby pod choinką znalazł jedynie zdjęcie słuchawek, czy coś takiego z informacją, że może dojdą za tydzień. Nie no, masakra. Przystąpiłam więc do przeszukiwania „internetów” i dzwonienia do sklepów, w których dostępność towarów pokazywała – moja zresztą ulubiona – porównywarka cen, czyli Ceneo. I tak trafiłam na stronę strefazakupow.net. Ktoś z Was może też miał z nimi “przygodę”? Po kilku próbach udało mi się dodzwonić do przemiłego konsultanta. Poprosiłam go o sprawdzenie dostępności słuchawek, opowiadając po drodze historie poprzednich nieudanych zakupów. Pan wystukał coś na klawiaturze i z radością w głosie powiedział, że nie tylko są dostępne na stanie, ale jeszcze (ba!) wyślą je do mnie DHLem jutro z dostawą na sobotę! Jakaż wielka była moja radość! Udało się! Będzie prezent i będzie na czas. Nie obsługiwali co prawda szybkich płatności, trzeba było płacić przelewem zwykłym, ale po zapłaceniu natychmiastowym zaraz będą mieli pieniądze u siebie i od razu pakują towar. Przeszczęśliwa życzyłam mu przecudownych świąt i zadowolona z siebie zajęłam się innymi sprawami. Po kilku godzinach chciałam zadać jeszcze jakieś pytanie odnośnie zakupów. Dzwoniłam przez dobrą godzinę do nich i nie szło się dodzwonić. Wtedy wpisałam w google magiczne słowa “strefazakupow.net opinie” i jako pierwsza pozycja wyświetlił mi się artykuł ze strony legalnie w sieci o tym, że to najprawdopodobniej oszustwo. Oczom własnym nie wierzyłam. Znalazłam pod artykułem masę komentarzy o tym, że ludzie kupili coś za tysiąc, dwa, pięć, dziesięć i towarów nie otrzymali, na maile nikt nie odpisuje, telefonów nikt nie odbiera. Moje ego, moja duma, bardzo ucierpiały. Zadzwoniłam do męża. Po jego podpowiedziach zadzwoniłam do mojego banku, niestety przelewu już nie udało się cofnąć. Zadzwoniłam do banku odbiorcy, poinformowałam o sytuacji, konto mieli zablokować, ale czy to zrobili? Nie wiem do dziś. Poszłam na policję, zgłosiłam oszustwo. Niestety po kilku miesiącach dostałam informację o umorzeniu sprawy. Pieniędzy nie odzyskałam.

Jak serce dobre, to tyłek twardy być musi

Messenger to dla mnie standardowy sposób komunikowania się ze znajomymi. Są tacy z którymi nie rozmawiam praktycznie przez telefon, tylko piszę, bo to jest łatwiejsze. Przeczytać i odpisać można kiedy ma się na to czas. I tak w poniedziałek o 17:33 dostałam wiadomość od długoletniej i bardzo dobrej znajomej o treści “Prośbę mam, mój bank nie obsługuje przelewów szybkich a muszę jeszcze dzisiaj zrobić przelew na 1320zl, mogłabyś zrobić przelew szybki za mnie a ja Ci od razu puszczę przelew zwykły i jutro będziesz miała na koncie rano?” Najpierw sobie pomyślałam, że dużo, ale przecież to Monia prosi. Moni ufam, bez dwóch zdań trzeba jej pomóc. Napisałam Monice, że muszę sprawdzić, czy mam tyle na koncie. Odpisała “oki”. Potem napisałam, że nie mam tyle na rachunku, ale mogę przelać z oszczędnościowego, minus taki, że taki przelew mnie kosztuje 5 zł. Odpisała “Jasne, możemy tak zrobić, dopłacę”. Poprosiłam o dane do przelewu. Odpisała “Poczekaj za 20 min Ci podeślę bo właśnie coś robię ok?”. Wiadomo, że ok, przecież Monia zarobiony człowiek jest. Dziecko ma, firmę rozkręca. Dostałam dane o 18:41. W międzyczasie zapytała, czy jestem. Nie było mnie, bo kładliśmy dzieci spać. Przelew zrobiłam chwilę po 20:00. Odpisała “Dziękuje Rano o 8 zrobię Ci przelew i do 12 będziesz miała na koncie”. Godzinę później inna, wspólna nasza znajoma pyta mnie, czy przypadkiem Monia nie prosiła mnie o przelanie kasy. W tym samym momencie mąż mówi, że Monia zamieściła na fb info o włamaniu na jej pocztę i na messenger…oraz o próbie wyłudzenia pieniędzy. Fala gorąca uderzyła w moją głowę. Od razu T zadzwonił do banku odbiorcy przelewu, a ja do naszego. Pieniądze oczywiście już wyszły. W banku odbiorcy mieli zablokować konto, ale czy to zrobili i czy udało się zatrzymać nasze pieniądze jeszcze nie wiemy. Kolejnego dnia poszłam na policję zgłosić zdarzenie. Czując się jak idiotka, bo przecież dałam się w internecie oszukać po raz drugi…a przecież jestem ogarnięta „w internetach”!

Najtaniej uczyć się na cudzych błędach

Takie oto dwie sytuacje mi się przytrafiły. W pierwszej, ze sklepem, moje podejrzenie mógł wzbudzić brak możliwości płatności inną formą niż przelewem tradycyjnym oraz cena nieco niższa niż w pozostałych sklepach. Mogłam też sprawdzić opinie o sklepie przed zakupem. Niestety spieszyło mi się.

Co do messengera, zawsze lepiej jest zadzwonić zanim się komuś wyśle pieniądze. Tutaj jednak oszust zrobił kawał dobrej roboty, bo pisał w stylu takim jak moja koleżanka, a ten komunikator to jest nasz standardowy, codzienny sposób komunikacji. Monika zaś jest mi bliska, ufam jej i otwiera własną firmę, więc wydatków ma masę. Trafiło mu się.

Są strony, które warto mieć w pamięci swojej przeglądarki lub polubione na fb np. legalnie w sieci czy niebezpiecznik. Dzięki nim możesz być na bieżąco z nowymi sposobami wyłudzeń, podejrzanymi akcjami w internecie itd. Kilka rad o tym, jak rozpoznać autentyczność sklepu internetowego znajdziesz tutaj.

Życzę Ci udanych zakupów świątecznych i żebyś nigdy nie doświadczyła oszustwa internetowego. Jeżeli uważasz, że tekst jest wart udostępniania, przekaż go dalej.

Dzięki, że tu zaglądasz 🙂

PS Cuda się jednak zdarzają i udało się odzyskać pieniądze wpłacone messengerowemu oszustowi. Stało się tak dlatego, że o zaistniałej sytuacji od razu powiadomiliśmy bank odbiorcy przelewu i udało się zablokować konto zanim wybrał z niego pieniądze.

Polub moją stronę na Facebooku Bałagan w mojej głowie 🙂
Photo by Fancycrave on Unsplash

3 myśli na temat “Jak dałam się oszukać „w internetach”

  1. Współczuję, że spotkało Cie coś takiego…
    Ja z natura jestem bardzo ostrożna, a w internecie to już trzy razy bardziej.
    I tak, jak pewnych spraw nie lubię załatwiać przez telefon, tak o sprawy finansowe zawsze wolę dopytać…
    Powodzenia!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s